Podróżowanie jako stan umysłu
Każdy z nas ma inne wyobrażenie o stylu i trybie życia. Dawniej, kiedy ludzie pierwotni nie prowadzili jeszcze osiadłego bytu, koczowali w poszukiwaniu coraz to lepszych warunków, czy miejsc bogatszych w pożywienie. Obecnie sytuacja ta wygląda zupełnie inaczej. Wielu nie wyobraża sobie mieszkania w kilku miejscach jednocześnie ba, nawet nie posiadania domu w ogóle. Bo znajdą się i tacy, którzy nie będąc bezdomnymi, czują się dobrze wszędzie, a cała Ziemia jest ich domem. Mowa tutaj o podróżnikach. Nie łatwo pomyśleć o chociażby jednym dniu z plecakiem, zawierającym cały nasz dobytek, z którym musimy się przemieszczać i którego musimy pilnować jak oka w głowie. A wszystko po to, żeby spełnić chwilowe pragnienie, dotrzeć do punktu na mapie, który sobie aktualnie wytyczyliśmy, osiągnąć cel, zwiedzić wybrany rejon, może nawet przespać się w namiocie czy też, korzystając z gościnności okolicznych mieszkańców, spędzić noc w o wiele wygodniejszym od ziemi łóżku i rano wyruszyć dalej po kolejne wyzwania. Tak, to tylko jeden dzień. A jak tu wyobrazić sobie spędzenie w ten sposób tygodni, miesięcy, lat? Otóż są ludzie, których pragnienie zwiedzenia świata, zdobycia wielu doświadczeń, sprawdzenia samego siebie, wyruszenia w nieznane jest silniejsze niż strach przed tym wszystkim razem wziętym. Czasem zdarza się, że podróżnicy są narażeni na ogromne niebezpieczeństwo, chociażby ze strony wygłodniałych rabusiów czy też niebezpiecznych zwierząt, czyhających na leśnych polanach. Odpowiednia motywacja pozwala jednak brnąć dalej w tę niekończącą się opowieść. Czy można nazwać takich ludzi szaleńcami? Zdecydowanie nie, każdy przecież inaczej pragnie spędzić życie; podróżnicy widocznie upatrzyli cel swojej egzystencji w ciągłym zwiedzaniu, poznawaniu, odkrywaniu nie tylko globu, ale i samego siebie. Ponadto często są to ludzie bardzo bogaci w różne doświadczenia. Dlatego następnym razem, widząc na ławce w parku mężczyznę z brodą i z plecakiem na ziemi, który przy okazji szykuje sobie kanapki, smarując je zakupionym w sklepie za rogiem serem, może warto przysiąść, poświęcić kilka chwil i wymienić cenne uwagi na temat otaczającego nas świata. Któż wie, kim prywatnie okaże się ten eksplorator naszej planety?